Przeziębienie czy grypa?
Czasem bardzo trudno odróżnić te dwie choroby. Objawy są łudząco podobne, a leki również. Oczywiście w przypadku, kiedy zdecydujemy się na samodzielne leczenie grypy. To znaczy z pomocą leków kupionych w aptece. Zwykle każdy ma “swój sposób”, który okazuje się lekiem najlepiej pomagającym danej osobie w przypadku przeziębienia i grypy.
Rodzi się zatem pytanie, czy potrzebne jest nam rozróżnienie tych dwóch dolegliwości? Niekoniecznie. Oczywiście, jeśli dolegliwość nie ma szans stać się czymś poważnym, na przykład: czy nie przywieżliśmy właśnie do kraju ptasiej gryby lub innego szczególnie groźnego wirusa. A może mieliśmy kontakt z osobą niekoniecznie zarażoną jakąś tropikalną odmianą. Wystarczy, że szaleje u nas jakaś ’swojska” odmiana - wtedy prawdopodobieństwo, że i my będziemy musieli wziąć antybiotyk jest większe.
Warto wspomniec tu również o postawie wielu lekarzy rodzinnych, którzy zwykli po prostu przepisywać lek, zalecić dawkowanie, a… nie informują pacjenta, co właściwie mu dolega. Brak tej wiedzy w dłuższej perspektywie czasowej - np. podczas 10 ostatnich zachorowań danego pacjenta - skutkuje przeświadczeniem, że równie łatwo wyleczyć się samemu. W sukurs takiemu przeświadczeniu przychodzi reklama leków, która w sposób łatwy i przystępny pokazuje problem i rozwiązanie, czyli lek. Mechanizm ten jest coraz częstszy - niestety nawet w przypadku rodziców leczących dzieci.
Pamiętać należy, że porada lekarza czy farmaceuty jest bezcenna. Warto też skorzystać z dobrych, firmowanych znaną marką porad internetowych. Na przykład o przeziębieniu i grypie możemy przeczytać równiez tutaj.